środa, 4 lutego 2015

Roździał 19

No kochany tatuś Amandy w końcu sobie przypomniał o córeczce.Normalnie pogratulować zainteresowania własnym dzieckiem.Kate siedziała na korytarzu spoglądając jak ojciec Amandy podchodzi do niej i pyta.
-Czemu dzwonią do mnie ze szpitala?!, co się stało?! czemu mi mówili o jakimś postrzale!
-Po pierwsze pan powinien wiedzieć, bo na pewno panu mówili, ale jakoś pan nie ma czasu by poświęcić go własnej córce.WOLI JE PAN WYZNACZYĆ NA PRACE, ALKOHOL I PIEPRZONE DZIWKI!!-W jego spojrzeniu zauważalny był strach i zdziwienie.
-Młoda damo nie takim tonem do mnie nie jestem twoim ojcem ani kolegą.
- Dla mnie pan jest nikim,tylko bezwartościowym człowiekiem. Odrzucającym własna córkę.-Spojrzała na niego ,wstała i odeszła w kierunku wyjścia. W tym samym czasie ojciec Amandy nie wiedział co się dzieje,Skąd Katherine wiedziała o tym co wyprawia.
Stał jak wryty patrząc jak Kate zbliża się do wyjścia i stał by tak dalej gdyby nie podszedł do niego lekarz.
-Pan Steel ?
-Tak to ja.
-A więc pańska córka jest w ciężkim stanie, na szczęście udało nam się wyciągnąć kule i zaszyć rany.Teraz są najważniejsze 24 godziny to od tego zależy czy przeżyje.
-Boże jak mogło się stać?!
- Nie mam pojęcia ale radziłbym zapisać ją do psychologa.
-dziękuje na pewno skorzystam z rady

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz